Recenzja Rimmel Mini Power Palette – by @comfortinbeauty_pl

Recenzja Rimmel Mini Power Palette – by @comfortinbeauty_pl

 

 

 

– RECENZJA RIMMEL MINI POWER PALETTE –

 

Dostałam od Delicious Beauty 2 najnowsze paletki Mini Power Palette od marki Rimmel  do przetestowania.

Kiedy pierwszy raz znalazły się w moich rękach uznałam, że po prostu za słodkie i urocze.
Są to kosmetyki drogeryjne i nie ukrywam, że w związku z powyższym nie spodziewałam się fajerwerków, ale powiem Wam szczerze, że bardzo pozytywnie jestem nimi zaskoczona.
Na pytanie czy to produkty bez wad muszę odpowiedzieć – NIE i myślę, że najlepiej będzie zacząć właśnie od nich, bo nie są to minusy, które dyskwalifikują te kompakty.

 
Opakowanie jest plastikowe, co nie stanowi dla mnie problemu, za to minus należy się zdecydowanie za brak lusterka. Jak na relatywnie mały rozmiar cena nie jest jest równie minimalistyczna i za te pieniądze spodziewałabym się właśnie choćby mini lustrzanego szkiełka, tym bardziej, że jest to produkt oferowany nam jako kompakt do wszystkiego.
Kolejny minus jestem zmuszona dać za osypywanie, ale nie przerażajcie się, bo de facto jest to raczej „kurzenie się” w palecie i nie stanowi jakiegoś dyskomfortu pod czas pracy.
Najlepsze, a właściwie najgorsze przewinienie w tych paletach to kremowy toper. Dla mnie to katastrofa, która psuje mi perfekcję tych mini kompaktów. Masełkota konsystencja jest bardzo tępa, zostawia brzydkie stemple i nie wtapia się w skórę. Pod mocniejszym naciskiem palca wręcz się roluje – 3 x NIE.
 
Teraz jednak chciałabym przejść do pozytywów, bo jest ich znacznie więcej i nie tylko niwelują one minusy, ale wręcz przesłaniają je całkowicie.
Obie palety sa doskonale napigmentowane jak na produkty z tej półki cenowej. Kolory pięknie się blindują i autentycznie nie można sobie nimi zrobić krzywdy – nawet jeśli nałożymy za dużo to roztarcie nie jest żadnym wyzwaniem.
Rozświetlacz w formie pudrowej daje bardzo ładny efekt na twarzy, nie podkreśla tekstury naszej cery i można go z łatwością stopniować.
 
Makijaż miałam na oczach ponad 10h i muszę Wam powiedzieć, że po tak długim czasie przy mojej opadającej powiece nic, ale to absolutnie nic się nie zrolowało, nie weszło w załamania, a ja spokojnie bez żadnych poprawek mogłabym wyjść z domu. kolory z błyskiem zasługują na dodatkowy aplauz, bo ja wiemy to one czasem są problematyczne – tu wszystko współgra ze sobą idealnie.
 
Pewnie powinnam była od tego zacząć, ale jesteśmy gdzie jesteśmy w tej recenzji i powiem tylko, że nie nałożyłam na powiekę żadnej bazy.
 
Miałam w planach pracę z chłodniejszą wersją 001 Fearless , ale skończyło się na mixie z jej cieplejszym odpowiednikiem 002 Sassy 
 
Podsumowując:
Miałam po testach puścić ją dalej w świat, ale zamiast tego już powiedziałam o nich moim 2 znajomym „makeup-maniaczkom” i zachęcałam je do ich zakupu. Niech to będzie rekomendacja sama w sobie. Jeśli jednak Wam to nie starcza to dodam, że nie zamierzam się z nimi rozstawać i zważywszy na to, że moje ulubione małe quady to CHANEL Les 4 Ombres to poprzeczka była ustawiona bardzo wysoko.
 
Pozdrawiam Was ciepło – mam nadzieję, że recenzja okaże się przydatna i jeszcze raz dziękuję Tobie Delicious Beauty za możliwość przetestowania tych ultra przyzwoitych palet.

 

⭐️ SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: Test na żywo Rimmel Mini Power Palette ⭐️