Metamorfoza mojego miejsca do pracy – Hygge Style

Metamorfoza mojego miejsca do pracy – Hygge Style

Przestrzeń jaką się otaczam w mniejszym lub większym stopniu odzwierciedla to co się dzieje się w moim wnętrzu. Dotychczas uwielbiałam pokoje z dominującym kolorem bieli. Prostota i minimalizm w każdym szczególe. To się liczyło. Znajomi zwykli mówić, że u mnie jest „sterylnie”, wiecie tak Instagramowo freindly. Biel, biel i szarość z niewielką ilością dodatków. Po czasie uważam, że tak surowe i proste wnętrze dawało mi poczucie kontroli i „stałość” w chaosie.

Ewoluowałam od tego czasu, co jest zwyczajną koleją rzeczy. Zmieniam się ja, zmieniasz się Ty. Ja popłynęłam w stronę samoświadomości, początków harmonii i spokoju wewnętrznego. Coraz mniej potrzebowałam surowych, prostych wnętrz dających namiastkę bezpieczeństwa, bo te znalazłam wewnątrz. Stąd rozpoczęła się moja przygoda z metamorfozą mieszkania, którą rozpoczęłam od zmiany miejsca w którym pracuję i tworzę treści, które oglądacie i czytacie na codzień,. To tam spędzam najwięcej czasu. Dlatego chciałam aby ta moja część odzwierciedlała mnie jak najbardziej i dawała poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Potrzebowałam drewna. To ono kojarzy mi się z ciepłem, naturą i spokojem. Drewno i kwiaty, zieleń i brąz. Na tym mi zależało. Decyzję podjęłam, a efekty metamorfozy zobaczysz na zdjęciach poniżej.

 

Metamorfoza mojego miejsca do pracy

Metamorfoza mojego miejsca do pracy

 

Metamorfoza mojego miejsca do pracy

 

W kilku krokach podzielę się z Tobą jak udało mi się spełnić moje marzenie i poczuć się dobrze w przestrzeni w której pracuję. Wiadomo kreatywność i produktywność idą w parze z dobrym samopoczuciem, więc zachęcam Cię do wszelkich zmian które Ci w tym pomogą.

  1. Biurko. Biurko jest najważniejsze . Liczy się wszystko i kształt i faktura i bibeloty, które na nim staną. Postawiłam na drewniany, surowy blat i proste czarne metalowe nogi. Nieustająco zachwycają mnie słoje, które obserwuję z uwagą każdego dnia. Na blacie postawiłam na kawałkach drewna dwa doniczkowe kwiaty, fikusa i jeszcze jeden, którego nazwy nie znam. Czarny, pękaty wazon, drewniana podkładka i kubek ze wzorem roślinnym dopełniają całości. Zmieniłam równiez ramkę na obraz i krzesło, tak aby pasowało do całości. Postawiłam na dodatki czarno- zielone.
  2. Komoda. Komoda okazała się niezbędną inwestycją. W biurku nie ma szuflad bo jak pisałam wyżej jest bardzo proste. Gdzieś musiałm pomieścić materiały papiernicze, sprzęt fotograficzny jak i zeszyty do bullet-journal. Postawiłam i tym razem na prawdziwe drewno w kolorze odpowiadającym blatowi co stanowi idealnie harmonizującą kompozycję. Mebel ozdobiłam drewnianym czarnym lampionem, co stanowi kolorystyczne odwzorowanie nóg biurka i dopełnia idealnie kompozycję.
  3. Metamorfoza mojego miejsca do pracy
  4. Dębowe kwietniki. Pisałam o kwiatach, prawda? A jak i kwiaty tak i miejsce na nie. Kupiłam dwa kwietniki w stylu loftowym. I tutaj ponownie mamy motyw drewna i czarnych metalowych nóżek. Są one w 2 różnych wysokościach co było zabiegiem celowym. Nie lubię symetrii. Na jednym z nich stanęła prześwietna doniczka w kształcie twarzy co wygląda niecodziennie.
  5. Fotel z podnóżkiem. Tłumaczyć chyba nie muszę, wygoda ponad wszystko. Fotel w kolorze głębokiej zieleni idealnie skomponowała się z krzesłem stojącym przy biurku i i innymi elementami w tym kolorze. Pasujący podnóżek stanowi idealne dopełnienie.
  6. Stoliczek kawowy. Postawiłam obok fotela o czarnych nogach i drewnianym blacie (brzmi znajomo? Oczywiście, przecież musi pasować do całości). Obowiązkowo świeczka i kubek herbaty na nim. Jest bosko.

Metamorfoza mojego miejsca do pracy

 

Całość dopełniają bibeloty. Figurki, wazoniki, koce i poduszki ozdobne w pasujących odcieniach. Przestrzeń wypełniła się ciepłem, życiem i spokojną wibracją. Czuję się świetnie, to mój osobisty hygge style, to tutaj czuję się dobrze.

 

 

 

Masz ochotę zobaczyć ja powstawało to moje wymarzone miejsce? Zapraszam na vloga poniżej .