Jak radzę sobie ze stresem w trakcie pandemii koronawirusa? – Moje sprawdzone sposoby na kwarantannie

Jak radzę sobie ze stresem w trakcie pandemii koronawirusa? – Moje sprawdzone sposoby na kwarantannie

Pandemia koronawirusa zaskoczyła chyba wszystkich zarówno skalą światową jaką osiągnęła jak i całkowitą zmianą dotychczasowego życia i codziennej rutyny. Świat wywrócony do góry nogami? Przyzwyczajenia, które nie są już dłużej aktualne? Stałe poczucie zagrożenia? Niepewność jutra i co najważniejsze nieznajomość daty końca ? Jak w takiej sytuacji robić plany? Jak zaadoptować się do niepewnego jutra? Cholernie trudne, ale nie niemożliwe. Człowiek to taki organizm, który jest w stanie przyzywczaić się nawet do najbardziej ekstremalnych sytuacji, a ta właśnie jest taka. 

 

Jak radzę sobie ze stresem w trakcie pandemii koronawirusa?

Autoizolacja od rodziny – dlaczego podjęłam taką decyzję ?

Uderzyło mnie TO z niespotykaną siłą. Zmierzyłam się z decyzjami, z którymi nigdy wcześniej nie było dane mi się  mierzyć. Dryfowałam od paraliżującego strachu na wieść o kontakcie i leczeniu osób chorych na COVID-19, po złość, rozdrażnienie, bezsilność, aż po akceptację i podjęcie jedynych słusznych na dany moment decyzji. Jako lekarz nie mogłam i nie chciałam zdezerterować, ale jako matka i żona nie byłam w stanie narażać własnej rodziny na potencjalnie groźną, a nawet śmiertelną chorobę. Odizolowałam się od nich. W momencie gdy piszę ten post mieszkam już sama od ponad miesiąca. Nauczyłam się żyć z dnia na dzień i czerpać z codzienności możliwie najwięcej radości. I wiecie co? Udaje się! Owszem nie zawsze, są momenty cholernie trudne, ale i takie kiedy zachwycają mnie promienie słońca wpadające przez okno o poranku. Jak pięknie tańczą na parkiecie w dużym pokoju. Potrafię zapatrzeć się na nie przez wiele minut. Uśmiecham się dużo i często i myśle o przyszłości. Myślę o sensie tej całej epidemii i mam już swoje przemyślenia w tym temacie, ale o tym w kolejnym wpisie. Dzisiaj chcę pisać o rzeczach prostych i przyjemnych, o takich które pozwalają mi przetrwać każdego dnia i nie skupiać się wyłącznie na trudnych przemyśleniach, bo w życiu najważniejsza jest równowaga. Pamiętaj nie ma cienia gdy nie ma słońca.

 

 

Jak radzę sobie ze stresem w trakcie pandemii i co powoduje, że nadal się uśmiecham?

 

Jak minęła pierwsza fala przerażenia, a do głosu doszło logiczne myślenie wiedziałam, że muszę normalnie żyć. Musze znaleść maksymalnie dużą ilość rzeczy, które pomogą mi się rozluźnić i zredukować napięcie. Z chwilą wyjścia ze szpitala chciałam na kilka godzin zapomnieć o towarzyszącym mi na każdym kroku napięciu. Co mi pomaga? O dziwo te najbardziej proste rzeczy! 

    1. Zapach

Odkąd pamiętam bardzo duże znaczenie ma dla mnie zapach. Potrafi otulić delikatnym kocykiem spokoju, odprężyć i wprowadzić w błogostan relaksu. Postawiłam na piękny zapach w każdej możliwej postaci! Serio nie żartuję nic, a nic! W pokojach pojawiło się więcej świec niż zwykle, w kontaktach zagościły nowe wkłady od cynamonowych po bardziej rześkie i odświeżające. Od lat jestem wierna Yankee Candle dlatego też i takich zrobiłam kolosalny zapas. Dzięki temu wchodząc do domu od razu wiem w jak bezpiecznej przestrzeni się znalazłam.

Zapach na ciele! Dom to nie wszystko. Cudownie jest pachnieć ulubionym aromatem! Kąpiel z cudownymi kulami od Bomb Cosmetics rozpoczyna mój rytuał po przyjściu do domu. Uwielbiam wybierać spośród wielu kul, którą wykorzystam tym razem i cieszyć wzrok powoli zabarwiającą się wodą. Nie spieszę się. Siedzę w wannie, aż skóra się zestarzeje i obkurczy jak u niemowlaka. Dosalam kąpiel bo dlaczego nie.

 

Pora na balsam. Jeśli mnie znasz zupełnie nie zdziwisz się, że ponownie zakupiłam serię mydeł i balsamów od Sol De Janeiro Brazilian Bum Bum. Jestem od nich uzależniona i nie mam nic na swoje usprawieliwienie. Nic a nic i aby szaleństwu końca nie było mam tez i świeczkę w tym zapachu. Stoi przy wannie.

 

 

 

Perfumy, oj tak obowiązkowe. Kocham wszelkie wariacje od Jo Malone. Ostatnio zakupiłam te, które powstały we współpracy z Zara i muszę przyznać, że są mocno niedocenione. Pachną cudownie, otulająco i są bardzo nieoczywiste. Takie jak lubię, a do tego trwałe. Wybrałam Ebony Wood oraz Fleur De Paychouli bo kojarzą mi się z bezpieczeństwem i ciepłem.

 2. Wygodne ubranie

 

Tylko wtedy prawdziwie jestem w domu, gdy mam wygodne dresy bądź piżamę ( koszul nocnych nieznoszę, więc o nich nijak tutaj nie będzie). Jako, że zwykle nie jestem najwcześniej w domu i popołudnie jak wspomniałam zaczynam od kąpieli to o piżamach mowa będzie, bo one goszczą u mnie najczęściej. Postanowiłam rozpieścić się do granic przyzowitości w tym zakresie i zakupiłam bawełniany komplecik z Zary z cudownie kobiecym haftem i drugi zestaw z H&M o bardziej casualowym kroju. Nie obeszło się bez podomki, szlafroczka czy jakkolwiek by się nie zwał ten przewiewny kawałek materiału. To była najdroższa inwestycja. Wybrałam cudownie kwiecisty leciutki z Intimissimi, który wywołuje uśmiech błogości na mojej twarzy jak tylko na niego spojrzę. Czuję się zadbana i kobieca, nawet w domowych pieleszach.

 

3. Pościel

 

Z bliżej nieznanych mi przyczyn niezwykle ważna wydała mi się odpowiednia pościel. Taka, która sprawi, że z przyjemnością położę się do łóżka. W końcu piękna piżama zobowiązuje do pięknego wystroju łóżka prawda? Stanowi to idealne dopełnienie całości. Poza tym nic nie pomaga tak jak zdrowy sen. Nie obyło się bez jedwabnej poszewki na poduszkę. Od dawna chciałam zainwestować w taki gadżet, który zapobiega powstawaniu zmarszczek i odgnieceń oraz nie mierzwi włosów.

4. Medytacja, joga i aromaterapia

 

Ten punkt jest chyba najbardziej kluczowy dla mnie ze wszystkich, chociaż wszystkie stanowią idealne dopełnienie calości i budują harmonię mojego dnia. Medytuję od bardzo dawna, nigdy jednak ta czynność nie wydała mi się być, aż tak przydatna jak teraz. Pozwala wyciszyć umysł, zrelaksować ciało i tym samym istotnie obniżyć poziom stresu na który jestem narażona każdego dnia. Joga to medytacja w ruchu, każda asana spełnia odpowiednią rolę, buduje prawidłowy przepływ energii, wycisza umysł. Praca z ciałem to praca z umysłem tak naprawdę. Spróbuj. Nie tracisz nic, a zyskać możesz wiele. Obiecuję.

Aromaterapia jest ze mną również od lat. Stawiam na olejki Young Living jako te, które w mojej ocenie są najbardziej prawidłowo przygotowane. Używam obecnie R.C, który ma działanie przeciwwirusowe, wspomagające odpowrność i pomagające zwalczać infekcje górnych dróg oddechowych. Raven też polecam. Najlepiej naprzemiennie.

 

 

5. Rutyna

Rutyna dnia codziennego jest również tym czynnikiem, który wpływa na istotne obniżenie napięcia. Kolejność wykonywania czynności buduje poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności w tym jakże nieprzewidywalnym w chwili obecnej świecie. Oczywiście nie piszę tutaj o nieelastycznym trzymaniu się schematów, a o pewnych stałych elementach dnia, które zbudują ramy dla reszty czynności.

 

 

 

W dzisiejszym wpisie pokazałam Ci co u mnie się sprawdza najlepiej w budowaniu poczucia bezpieczeństwa i pozornej normalności. Chetnie się dowiem co dla Ciebie stanowi takie antidtum. Sekcja komentarzy jest Twoja 😉