Dlaczego pozbywam się kosmetyków ? Czy to już minimalizm?

Dlaczego pozbywam się kosmetyków ? Czy to już minimalizm?

Z uwagi na moją pracę związaną z rozwojem Delicious Beauty czy to na blogu, Youtube czy Instagramie stałam się właścicielką całej masy kosmetyków do makijażu, pielęgnacji jak i ubrań czy też dodatków modowych. Zdecydowanie większą część z nich zakupiłam sama w ramach inwestycji w rozwój marki, ale też sporo z nich dostałam w paczkach PR.

Początkowo kompletnie mi to nie przeszkadzało, czułam się jak ryba w wodzie „pływając” między kolejnymi podkładami, cieniami do oczu czy pomadkami. Z czasem zaczęło się to zmieniać jako jeden z elementów uogólnionej zmiany jaka następowała latami we mnie, w moim podejściu do siebie i otaczającego mnie świata, gdzie często mniej oznaczało więcej. Świadomość siebie własnych potrzeb i oczekiwań bardzo mocno wpłynęła na moją definicję szczęścia, samospełnienia i oczekiwań.

Dlaczego pozbywam się kosmetyków ? Czy to już minimalizm?

 

Zaczęłam bardziej świadomie wybierać kosmetyki, które musiały mieć spełnione określone warunki by znaleść się w moim koszyku zakupowym. Po pierwsze i najważniejsze musiały nie być testowane na zwierzętach co stało się moim warunkiem koniecznym abym w ogóle zaczęła rozważać zakup danego kosmetyku, po drugie powinny mieć dobry skład ( może nie idealny, ale przynajmniej nie przepełniony silikonami i konserwantami) i po trzecie musiałam ich potrzebować w dwojakim rozumieniu. Musiał być to zakup podyktowany koniecznością bo podobny lub taki sam kosmetyk właśnie mi się skończył lub miałby być potrzebny mi do testów na Delicious Beauty .

 

 

1.Niepokój i uczucie przytłoczenia związane z szeroko pojętym „nadmiarem”.

Wraz ze zwiększoną selekcją produktów, które zaczęłam kupować pojawił się u mnie dziwny niepokój związany z szeroko pojętym nadmiarem i chaosem w moim otoczeniu. Nie zawsze wiedziałam co mam, zapominałam o produktach i w zdecydowanej większości ich nie używałam. Smutno spoczywały na półkach czekając na lepsze jutro, które nie następowało.

Nigdy nie umiałam się zdecydować co powinnam w danym dniu użyć, bo przecież tak dawno nie stosowałam danego kosmetyku. Pomijałam te, które na prawdę lubię z „poczucia obowiązku” stosowania przeciętniaków bo przecież je mam. I co to za przyjemność z makijażu zapytasz? Masz rację, żadna ! Pozostaje uczucie przytłoczenia.

 

2. Zapominałam o kosmetykach, które posiadałam.

Wciśnięte w kąt na ostatniej szufladzie kolejne pomadki traciły termin przydatności. Zwykłe marnotrawstwo, którego nie daje wytłumaczyć się kolekcjonerstwem, przynajmniej ja tak tego nie tłumaczę. Nie lubię poczucia winy i nie barania odpowiedzialności za swoje wybory. Chwyciłam byka za rogi.

 

 

3. Nie cieszyłam się prawdziwe z tych , które już miałam.

Dlaczego? Bo było ich zwyczajnie za dużo. Makijaż przestał sprawiać przyjemność, a ja nie wracałam za często do prawdziwych perełek, które dawały radość z obcowania i ich używania. Wiecznie przeglądałam szuflady z niepokojem odkrywając coraz to „stare-nowe” kosmetyki których istnienie zatarło się w pamięci już jakis czas temu. Chciałam ponownie znaleść radość z produktów które posiadałam, prawdziwie cieszyć się nimi, a nie sięgać po kolejne.

 

4. Chaos i poczucie nieuporządkowania.

Przepełnione kosmetykami kolejne toaletki dawały poczucie chaosu i bałaganu. Coraz trudniej było mi taki stan rzeczy zaakceptować. Pragnęłam porządku, przestrzeni i harmonii przedmiotów, którymi się otaczałam. Wiadomo poukładane otoczenie to poukładana głowa. Często spotykam się ze stwierdzeniem, że zmiany zaczyna się od otoczenia w którym się przebywa.

5. Nieprzywiązywanie się do rzeczy materialnych.

Nie chciałam radości i spełnienia odnajdywać i budować na rzeczach materialnych. Nie uważałam za dobre przywiązywać się do przedmiotów, chciałam nauczyć się oddawać je bez poczucia straty. Tylko wtedy prawdziwie umiałam ocenić co jest w życiu ważne- emocje, wspomnienia, samorozwój.

 

6. Holdnig zamiast „puszczania” dalej

Nie chciałam przetrzymywać kosmetyków, które mogą zyskać nowe życie i prawdziwie ucieszyć kogoś. Przetrzymywanie to marnotrawienie.

7.  Otaczać się rzeczami które dają prawdziwą przyjemność

Nic dodać nic ująć. Posiadać to co prawdziwie cenisz i używasz, niezależnie od ilości.

 

 

Takie właśnie przemyślenia popchnęły mnie do pozbycia się części kosmetyków. To jest droga i umiejętność ograniczania, która dla mnie dopiero się rozpoczęła i bardzo jestem ciekawa do czego ostatecznie mnie doprowadzi.